środa, 30 lipca 2014

Oxford - maj 2014 (Anglia)

Zaczęło się od poczekalni. Poranny lot z Wrocławia do Londynu zostaje przesunięty o parę godzin, więc jesteśmy skazani na oglądanie świata przez szyby budynku wrocławskiego portu lotniczego. O opóźnieniu dowiadujemy się już po odprawie, co tylko powoduje w nas większą frustrację. Tak wygląda latanie tanimi liniami lotniczymi. Naszym przewoźnikiem podczas tej podróży jest irlandzki Ryanair. Więcej nie trzeba tłumaczyć...
Lądujemy na lotnisku "Londyn-Stansted" w godzinach popołudniowych. Dzięki temu, że mamy paszporty biometryczne szybko przechodzimy przez bramki kontrolne i udajemy się w kierunku zatok autobusowych. Właściwie, jest to ostatnia chwila. Dzięki kilku zbiegom okoliczności, zdążamy na nasz autobus... Za sprawną organizację naszych dwóch przejazdów pomiędzy lotniskiem "Londyn-Stansted" a miastem Oxford bardzo dziękujemy naszym polskim przyjaciołom z Oxfordu.
Ponieważ z pewnych powodów jesteśmy skazani na takie połączenie, musimy spędzić w autobusie około 3,5 godziny. Tyle czasu zajmuje linii autobusowej firmy National Express przejechanie niecałych 150 kilometrów. Mam wrażenie, że nie wyjechałem poza granicę Polski... W Oxfordzie jesteśmy w późnych godzinach popołudniowych. Wita nas zachodzące słońce...

Wnętrze autobusu brytyjskiej linii National Express. Jestem ciekawy, kto montował zegar.