piątek, 11 listopada 2016

Porto, 6-11 listopada 2016 (Portugalia)

Portugalia (Portugal) to dla mnie prawie biała plama. Benfica Lisboa, FC Porto, Cristiano Ronaldo, żółte tramwaje, koniec Europy i język z brazylijskich telenowel. Ale powoli to się zmienia...

Na ulicach Porto panuje zwykłość. Normalni ludzie w swoim mieście żyją własnymi sprawami. Panuje tu tak zwyczajna atmosfera, że ciężko coś ciekawego napisać.
Po głębokim kryzysie gospodarczym pozostały opuszczone całe budynki jak i poszczególne lokale. Momentami wygląda to jak po małym konflikcie nuklearnym. Złowieszcze ruiny domów i zaśmiecone witryny sklepów. Zapaść ekonomiczną wciąż widać na twarzach ludzi. Pogrążeni w zadumie, czasami w przygnębieniu, przebijają się przez zakręty dnia. Idą na przód, bo trzeba jakoś żyć.
Im dalej od centrum, tym krajobraz mocniej przytłacza ogromem pustki. Gdzieniegdzie mały bar zachęca światłem do odwiedzin. Tam gdzie znajduje się nasz pensjonat (Pedra Iberica), ciężko znaleźć nawet mały sklepik spożywczy. A to gęsto zabudowane obrzeże centrum miasta.
Centra handlowe nie cieszą się raczej popularnością. Może to i dobrze. Ale alternatywa nie jest za bardzo atrakcyjna. Małe sklepiki i punkty usługowe wciąż mocno wypełniają krajobraz portugalskiej ulicy. Te w Porto mają różny standard. Często są to obskurne miejsca, oświetlone słabą żółtą żarówką, w których czas zatrzymał się na początku lat 90. XX wieku.

Wąskie i kręte ulice starego Porto mają swój urok. Odrapane mury, mieszkańcy żyjący codziennym życiem, pranie wiszące przed oknami, psi kał rozjechany na chodniku i wszędobylskie koty. Turysta tutaj to ciało obce. Jego miejsce raczej jest nad rzeką. Tam czekają na niego rejsy statkiem, snobistyczne restauracje i degustacja porto.

Piwnice producentów porto znajdują się po drugiej stronie rzeki Douro, w Vila Nova de Gaia. Wielkie szyldy uzupełniają krajobraz nabrzeża. My jednak degustujemy na uboczu. Real Companhia Velha to firma założona przez królewskie władze Portugalii w 1756 roku.
Oglądamy wielkie beczki i zakurzone butelki oraz smakujemy porto. Jest dobre. Wino wzmocnione spirytusem gronowym bardziej do mnie przemawia niż tradycyjny napój z winogron.

Porto to wyjątkowo nastrojowe miasto. Warto się w nim zanurzyć na dłużej. Na pewno nuda tutaj nie grozi. Jest ocean, malownicze widoki, ciekawe zabytki, smaczne porto, przyjemni mieszkańcy i sprawna komunikacja miejska.



Porto. Na terenie pensjonatu Pedra Iberica.





Porto. Ratusz.

Porto. Dworzec kolejowy "São Bento"...


Porto. Panorama miasta. Podział administracyjny tego obszaru jest dość rozległy i trochę skomplikowany. Mamy tu miasto Porto, region Wielkie Porto oraz Zespół Metropolitarny Porto. Można powiedzieć, że ścisłe historyczne centrum tego miejsca leży na terenie dwóch miejscowości: Porto i Vila Nova de Gaia. Są one połączone mostami przez graniczną rzekę Douro. Tworzą jedną aglomerację, będąc jednocześnie dwiema różnymi jednostkami administracyjnymi.


Porto. Katedra (Sé).


Porto. Punkt z pieczonymi kasztanami. Tania, szybka i dobra przekąska. Częsty widok na ulicach portugalskich miast.


Rzeka Douro. Po prawej Porto, po lewej Vila Nova de Gaia.



Porto. Ribeira i okolice - zabytkowe nabrzeże wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO...


Porto. Zabytkowy tramwaj linii numer 1.



Porto. Foz do Douro - miejsce gdzie rzeka Douro wpada do Oceanu Atlantyckiego.





Porto. Stacja metra "Marquês".

Rzeka Douro, most Luís I i reklamowe łodzie producentów porto.


Porto. Casa da Música - główna sala koncertowa miasta.

Porto. Torre dos Clérigos - wieża kościoła Clérigos.

Most Luís I i panorama Porto.

Porto. Torre dos Clérigos.

Vila Nova de Gaia. Real Companhia Velha - królewski producent porto.

Most Luís I i Vila Nova de Gaia.



Porto. Na terenie pensjonatu Pedra Iberica.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz