poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Okolice Oaxaca - luty 2013 (Meksyk)

Przejazd z miasta Meksyk do Oaxaca zajmuje nam około 6 godzin. Wysiadamy na dworcu autobusowym firmy ADO. Jest to jedna z największych firm przewozowych w Meksyku. Posiada własne nowoczesne dworce i autobusy. Cały transport pasażerski w Meksyku opiera się głównie na autobusach. Kolej jest raczej towarowa - jakiś czas temu została całkowicie sprywatyzowana i prawie wszystkie linie pasażerskie w całym kraju zostały zlikwidowane. Przez to transport autobusowy urósł do takich rozmiarów, że uchodzi za najlepszy i największy na świecie.
Jest wiele klas autobusów. My głównie poruszaliśmy się I klasą, ponieważ w naszych kierunkach (które były dość odległe), zazwyczaj tylko takie autobusy były dostępne (teoretycznie, ale o tym za chwilę). Ceny nie były zabójcze, ale przed przylotem tutaj liczyliśmy, że będą trochę tańsze... Chociaż później trochę pogrzebaliśmy w połączeniach i okazało się, że można było jeździć trochę taniej. Podobne połączenia oferowała również II klasa autobusów. A tu ceny były o 1/4 niższe niż w klasie I i paradoksalnie, czasem było wygodniej, tylko przejazd trwał trochę dłużej.

Porównanie klas:
I klasa - nowy autobus; rozkładane fotele; klimatyzacja; czysto; toaleta; telewizory.
II klasa - nowy autobus; rozkładane fotele; klimatyzacja; czysto, ale bez rewelacji.

Oprócz tych dwóch klas, są jeszcze inne - wyższe i niższe. Niższe - to głównie lokalne autobusy o różnym standardzie. Od rozpadających się furgonetek, po nowoczesne szybkie busy. Wyższe - to supernowoczesne autobusy z lotniczymi fotelami i posiłkami w cenie biletu.
Dworce autobusowe też są często podzielone na klasy. Dworce I klasy to najczęściej nowoczesne obiekty firmy ADO. Jest tam wszystko co potrzeba w podróży, a nawet więcej: sklepy, bankomaty, toalety (płatne - zazwyczaj około 0,30 USD), przechowalnia bagażu, punkt do nadawania przesyłek, czasem oddział banku, informacja turystyczna. Kupując bilety możemy płacić gotówką i kartą płatniczą. Dworce II klasy nie posiadają aż takiego serwisu i są trochę mniej "schludne". Można je przyrównać do polskich dworców autobusowych. Choć w Polsce bywa czasem gorzej, szczególnie jeśli chodzi o czystość.
Dworce I i II klasy w meksykańskich miastach są często znacznie oddalone od siebie, ale czasem bywają ze sobą połączone. I zazwyczaj znajdują się daleko od centrum miasta.
Strony internetowe gdzie można sprawdzić połączenia i zakupić bilety:

www.ado.com.mx - serwis firmy ADO.
www.ticketbus.com.mx - portal, gdzie można wyszukać połączenia po środkowej, południowej i wschodniej części Meksyku. Kilka firm w ofercie. Nie polecam zakupów przez tę stronę - często nie działa prawidłowo. Głównie służyła mi do sprawdzenia godzin i cen przejazdów.

Jedna uwaga: waluta meksykańska to "peso" (MXN) i jest oznaczana w następujący sposób: $.


W Oaxaca jesteśmy około godziny 16:00. Naszą bazą noclegową w tym mieście jest "Cielo Rojo Hostel" przy ulicy Xicotencatl 121. Bardzo przyjemny hostel, położony blisko centrum. Czysty, z przyjazną i kompetentną obsługą.
Nasze pierwsze popołudnie w Oaxaca spędzamy na głównym placu miasta (zócalo) oraz na fragmencie targu miejskiego, znajdującego się nieopodal zócalo. Tam zaopatrujemy się w prażone świerszcze (chapulines) i mezcal - napój alkoholowy wytwarzany z agawy.
Mała uwaga: Tequila jest odmianą mezcalu. Główne różnice to inny gatunek agawy stosowany do wytwarzania tych napoi i inna forma obróbki tej rośliny. Dodatkowo, w mezcalu na dnie butelki znajdziemy robaka, w tequili nigdy.

Oaxaca to spokojne miasto z klimatem. Oczywiście pisząc "spokojne" mam na myśli standardy meksykańskie. Gwarne zócalo jest otoczone przez nisko zabudowane uliczki. Centrum miasta cały czas żyje różnymi imprezami (małymi i dużymi). Zabytkowe zabudowania śródmieścia kontrastują z nijakością przedmieść.


Oaxaca. Prażone świerszcze w różnych smakach.


Oaxaca wieczorową porą...


Drugi dzień w Oaxaca... Jak zwykle, wczesny poranek jest nasz... W lokalnym biurze podróży wykupujemy jednodniową wycieczkę po okolicznych atrakcjach turystycznych. Prawdę mówiąc, nie wysilamy się w poszukiwaniach takiego biura. Ale ceny w poszczególnych agencjach są do siebie zbliżone. My za naszą wycieczkę płacimy około 30 USD/os. (koszt operatora + wstępy). Jest to dobre rozwiązanie dla chcących zobaczyć kilka atrakcji w ciągu jednego dnia. W szczególności, gdy ma się mało czasu.
Nasze biuro podróży nazywa się "Turismo Marqués del Valle". Znajduje się na zócalo, przy hotelu "Marqués del Valle". I jeszcze tego samego ranka zabiera nas do:

- Santa Maria del Tule. Miejscowość, w której rośne słynne drzewo "Árbol del Tule". Należy do rodziny cypryśników. Ma około 2000 lat i 58 metrów obwodu... Jest naprawdę wielkie. Zdjęcia nie oddają tego ogromu, ale przebywanie w jego pobliżu przytłacza. Ja osobiście nie spodziewałem się czegoś takiego w takim miejscu.

- Teotitlán del Valle. Wioska tkaczy. W jednej z tutejszych manufaktur oglądamy pokaz produkcyjny. Dowiadujemy się, jak metodą chałupniczą wytwarza się produkty z wełny: pledy, kilimy itp... Tkactwo raczej nie należy do moich zainteresowań, ale same wyroby są bardzo ładne. Proces ich produkcji nie zmienił się od czasów prekolumbijskich, więc trochę trzeba włożyć serca i pracy do wykonania tych małych wełnianych dzieł sztuki.

Destylarnia mezcalu "El Rey de Matatlán". Podglądamy technikę wytwarzania mezcalu, a potem mamy okazję degustować różne rodzaje tego alkoholowego trunku. Nie jest to smak, który powala na kolana, ale mi bardziej podchodził niż polska wódka typu "czysta".

- Hierve el Agua. Grupa malowniczych "wodospadów", która miała być główną atrakcją tego dnia... Nie jest to miejsce warte specjalnego przyjazdu. Chyba, że ktoś planuje wędrówki po okolicznych górach. To polecam jak najbardziej, bo widoki i okolice są bardzo intrygujące. Natomiast samo Hierve el Agua... Są to wapienne struktury stworzone przez wodę, spływającą po stromych ścianach klifów. Nie jest tego dużo do oglądania, ale ma to swój urok. Jedna godzina to dużo czasu na dokładne obejrzenie wszystkiego. No chyba, że ktoś chce się wykapać w tutejszych "basenach".

- Mitla. Miasto, którego nazwa oznacza "Miejsce Śmierci". Znajdują się tu budowle, wykonane przez Zapoteków - naród indiański, który w czasach prekolumbijskich stworzył jedną z trzech wielkich kultur Mezoameryki. Tutejsze starożytne miasto to w większości ruiny (nie za bardzo widowiskowe). Ale dobrze zachowane i w większości oryginalne - co oznacza, że mało przy nich robiono współcześnie i dzięki temu czuć tu prawdziwy klimat dawnych czasów.

Oaxaca. "Cielo Rojo Hostel" - jadalnia.

Oaxaca. "Cielo Rojo Hostel" - patio.

Santa Maria del Tule.

Santa Maria del Tule. Drzewo "del Tule", czyli "Árbol del Tule".

Santa Maria del Tule.

Teotitlán del Valle. Manufaktura tkacka...



Teren destylarni mezcalu "El Rey de Matatlán"...

Przetworzony termicznie rdzeń agawy smakuje jak suszone owoce.



Destylarnia mezcalu "El Rey de Matatlán". Degustacja z gąsienicą. Smak robaka nie urzeka.




Hierve el Agua...




Mitla. Ruiny budowli Zapoteków...







Oaxaca. "Basilica de Nuestra Señora de la Soledad" - jedna z najważniejszych świątyń w Oaxaca i w Meksyku.

Oaxaca. "Cielo Rojo Hostel" - nasz pokój...

...i łazienka.


Wycieczka do Monte Albán rozpoczyna nasz trzeci dzień w Oaxaca. Udajemy się pod hotel "Riviera del Ángel", który znajduje się przy ulicy Mina. Na przeciwko tego hotelu jest małe obskurne biuro, które obsługuje dojazd do Monte Albán. Stamtąd ruszamy autobusem i po niecałej godzinie jesteśmy na miejscu. Koszt dojazdu tam i z powrotem: 3,60 USD/os.

Monte Albán - ruiny starożytnego miasta Zapoteków położone na sztucznie spłaszczonym wierzchołku góry. Malowniczo położone miejsce, z tajemniczą atmosferą, skąpane w słońcu, które koniecznie trzeba zobaczyć... I do tego niesamowite widoki na okoliczne góry i doliny...
Cena wstępu do ruin: 4,60 USD/os.

Monte Albán - muzeum...


Monte Albán - ruiny starożytnego miasta Zapoteków...





Katedra w Oaxaca.

Oaxaca. Plac przed katedrą...


Oaxaca. Ulica na starym mieście.

Kościół Santo Domingo w Oaxaca.

Oaxaca...


Nasz trzydniowy pobyt w Oaxaca dobiegł końca. Późnym wieczorem ruszamy w dalszą podróż. Teraz kierujemy się w stronę Pacyfiku do Puerto Escondido. Tym razem decydujemy się na trochę inną podróż. Naszym przewoźnikiem, podczas tego przejazdu, jest mała firma transportowa, której mini "dworzec autobusowy" znajduje się przy ulicy Trujano 600 w centrum Oaxaca. W Meksyku jest dużo tego typu firm. Oferują one tańsze i często szybsze przejazdy między miastami w porównaniu z dużymi przewoźnikami (np. ADO). Ale nie zawsze jest to bezpieczna i wygodna opcja. Podróż odbywa się najczęściej małymi busami, gdzie nie ma zbyt wiele miejsca na bagaże. Zostają one wrzucone na dach pojazdu lub walają się między nogami. Mimo że jest dwóch kierowców, nie czujesz się pewnie widząc ich wyczyny na drodze... Trasa do Puerto Escondido wiedzie przez górskie kręte drogi... Cena przejazdu: 14 USD/os.

Jest noc... Wtłoczony w metalowo-szklaną klatkę, obijam się o szybę i bezwładne ciało siedzące obok... Między nogami wesoło skaczą plecaki, domagając się zainteresowania... Mały bus z rozkoszną szybkością pokonuje kilometry asfaltu zawieszonego w ciemnej przestrzeni... Ponure drzewa wyrastają ochoczo na ostrych górskich zakrętach... Podwójna ciągła linia wije się jak zagubiony w nocnej czeluści wąż, oślepiony światłem reflektorów... Raz jest z lewej, raz jest z prawej... Czy zasnę? Czy się obudzę? Hm...

Mini "dworzec autobusowy" przy ulicy Trujano 600 w Oaxaca. Tego typu dworce najczęściej są położone między budynkami, zazwyczaj gdzieś na obrzeżach centrów miast. Zadaszona przestrzeń spełnia rolę hali odjazdów i przyjazdów oraz poczekalni.

1 komentarz:

  1. Fajną przygodą była ta podróż busem:)no i dobrze,że z happy endem:)Pozdrawiam cieplutko.Gosia.

    OdpowiedzUsuń