sobota, 8 października 2011

Okolice Sulechowa - wrzesień 2011 (Polska)

Pierwszy weekend września 2011 roku spędzamy na rowerach w krainie lasów i łąk lubuskich. Nasza podróż zaczyna się w Sulechowie. Wyjeżdżamy z tego miasteczka drogą nr 278. Trzymamy się cały czas czarnego szlaku. Mijamy Kruszynę i Obłotne, aż docieramy do sosny "Waligóra". Jest to najgrubsza sosna w Polsce (obwód: 625 cm).
Z czarnego szlaku wskakujemy na zielony i jedziemy lasem w stronę Klępska. Mijamy wiadukt kolejowy nieczynnej linii "Sulechów - Wolsztyn" i jesteśmy w Klępsku. Tutaj oglądamy zabytkowy, drewniany kościół z końca XVI wieku. By wejść do środka trzeba zadzwonić po przewodnika. Nie mamy na to czasu, więc ruszamy dalej. Może następnym razem, bo sam kościół i jego okolice są warte bliższego poznania.
Naszym kolejny celem jest wieś Kalsk. Aby do niej dojechać musimy przejechać przez Łęgowo i Buków. W Kalsku oglądamy kościół z XVI wieku - tylko na to pozwala nam czas. Robimy krótką przerwę na kawę i jedziemy do Kij.
Bardzo blisko położone względem siebie wsie: Kije i Głogusz - to chyba najbardziej tajemnicze miejsca na naszym szlaku tego dnia. Jest to obszar, na którym rozegrała się jedna z największych bitew wojny siedmioletniej. W 1759 roku wojska Prus starły się z oddziałami carskiej Rosji. Jednym z nielicznych niemych świadków tamtych wydarzeń jest prasłowiańskie grodzisko znajdujące się w Kijach.
Do Sulechowa wracamy przez Mozów. Jedziemy szutrową drogą pośród zaoranych pól, na horyzoncie majaczy Zielona Góra, a w powietrzu unosi się zapach ropy naftowej, która jest wydobywana w pobliskiej małej kopalni.

Województwo lubuskie ma wiele bardzo ciekawych atrakcji turystycznych, godnych bliższego poznania ze względu na swoją unikatowość i oryginalność. Niestety, infrastruktura turystyczna leży i kwiczy. Szlaki są fatalnie oznakowane, drogi rowerowe nie są przystosowane do jazdy rowerem (piach i pofalowane "kocie łby"), przewodniki to chyba białe kruki, oferta map tego regionu mizerna, "informacja turystyczna" prawie nie istnieje - są "tablice informacyjne" i tylko z nich można czerpać jakąś wiedzę... Ale z drugiej strony, może to dobrze. Dzięki temu zostało jeszcze wiele do samodzielnego odkrycia...

Wyjeżdżamy z Sulechowa.